Znacie to powiedzenie, „i wtedy wchodzę ja, cała na biało” ciekawe skąd się wzięło. Trochę poszperałam i okazało się, że to z mało eleganckiego kawału o cyrku, balonach z fekaliami i amazonkach z łukami, w dodatku oryginał jest męski, ale co tam. Jak zawsze trochę o mnie trochę o modzie, więc tym razem to ja jestem cała na biało.
Biel jest zawsze w modzie, niezależnie od sezonu, nosimy biel i jej odcienie na wiele okazji. Biała koszula może przecież zostać wystylizowana na nieskończenie wiele sposobów, od garniturów po koszulowe sukienki, które wyglądają pięknie, podkreślają każdą opaleniznę i rozświetlają. Białe wszystko rozświetla, od buzi gdy jest wokół szyi np. koszula, przez sylwetkę jeśli jest sukienką lub zestawem, po stopy. Białe buty to nie obciach, trzeba tylko chcieć w nich chodzić; dobra trzeba też odpowiednio je wystylizować. Biel jest lekka, ponadczasowa, kojarzy się z romantyzmem i elegancją, mnie z wygodą i Maverickiem. Jestem już blisko pointy.
Jakoś tak się złożyło, że od jakiegoś czasu, chodził mi po głowie Top Gun i Tom wjeżdżający w słynnym outficie. Zeszłoroczny, najważniejszy dzień w moim życiu (podobno), spędziłam właśnie w bieli, zaczęłam od męskiej koszuli, ukradzionej z szafy pewnego stylisty, a skończyłam w balowej sukni inspirowanej strojami sufrażystek. Dlatego w tym roku postawiłam na odcienie białego i mam nadzieję, że dołączycie do mnie.
Za tydzień wrócę z opisem akcji #damawbieli na instagramie i tutaj pewnie też.
Wasza Stylistka
zdjęcie: studioswiatłocienie



Boska 🤍
PolubieniePolubione przez 1 osoba